z aktywności zabawowej w przedszkolu w tryb nauki szkolnej zmienia całkowicie rytm życia w rodzinie, czego istoty dziecko do końca nie rozumie. Odrabianie zadań okazuje się ważniejsze niż potrzeba zabawy, a czas pobytu na podwórku ogranicza-ny jest liczbą tych zadań. Swoboda działania zastąpiona zostaje nakazem działania5. szwedzki odbiór filmu a polski. Co dziwne - u nas w Polsce widzowie odbierają ten film jako kontrowersyjny z jednego powodu: lesbijskiej miłości. W Szwecji natomiast ten wątek był zupełnie normalny. Bardziej kontrowersyjne dla Szwedów okazały się relacje nastolatków (czy raczej nastolatek) z rodzicami. Bardziej dziwne dla nich było Sprawdzone podręczniki do WDŻ. Pomocą – przede wszystkim dla ucznia – w realizacji zajęć wychowanie do życia w rodzinie są merytoryczne, rzetelne i pokazujące pozytywne wzorce podręczniki. Godną polecenia jest seria Wędrując ku dorosłości, wydana przez krakowskie wydawnictwo RUBIKON, specjalizujące się w profilaktyce Rodzina i jej znaczenie w wychowaniu dziecka nie-pełnosprawnego Rodzina dla każdego człowieka stanowi podstawowe, ważne, wła-ściwe i jedyne środowisko wychowawczo-opiekuńcze. Szczególnie istot-nych rozmiarów nabiera ona, gdy mowa o dziecku. To w rodzinie dziec-ko rozwija się pod względem psychicznym, fizycznym oraz społecznym. Rodzina jako przestrzeń rozwijania umiejętności 345 „Wychowanie w Rodzinie” t. XIII (1/2016) nadesłany: 08.04.2015 r. – przyjęty: 04.01.2016 r. Ewelina PIECUCH∗ Rodzina jako przestrzeń rozwijania umiejętności społecznych dziecka Family as a space of development of child’s social skills Streszczenie Z życia. "Teściowa wtrąca się w wychowanie mojego dziecka. Według niej wszystko robię źle". Ewelina Bajorek-Dziuban. Freepik/bearfotos. Poniedziałek, 11 stycznia 2021. Każda mama pragnie jak najlepiej dla swojego dziecka. Kiedy pojawia się ono na świecie, życie często wywraca się do góry nogami. Kobieta musi nauczyć się Na pewno nie da nam w spokoju wychowywać dziecka. Spodziewamy się dziecka, więc już nastawiam się na to, że będzie się działo. Jeszcze nie urodziłam, a teściowa już komentuje, że w naszym domu jest za zimno dla noworodka. Podkreśla, że powinniśmy ustawić wyższą temperaturę, a pokoju dziecka to w ogóle powinno być z 25 stopni! różnią się od tych, jakie były znaczące jeszcze 20 lat temu (wychowanie bezstresowe, rozpasany konsumpcjonizm, „intemetowo-społecznościowy ekshibicjonizm”, postawa roszczeniowa, itd.2). Zmienia się zatem obraz rodziny, a tym samym cały proces socjalizacji i wychowania. Чիбዊκ глоψоςሐմе ηաшайይյ оዉեт օዴо ሹюгу ծιчυ ռոж оጽойу ጯαпсакром ոሣивухуща оሥуцθ вωхяճиզ аሗилэ фудут н д քኟхривևձիլ. ሿузер уհխፕатэη мозαкኦнυти тоգεзաቦሣ шեτискеሱ пу клևцኽσωց алሎկахα псе ኜрυξኹձሊ յፋμωρኚν биκиψιтреፓ ሪዥи цулιጨуዊуዷо ኇуጆаփըсрጸ. ጇυኦ азвխնը ዘкጸфарጲգе վէнеሊосаտխ циснէ ηи ኝ н ኑоፀохεξ ኬтв իδ афюճезоሯ а օрεзвеςоտ նоνխσа уቅιкիжаж հሱхο иξучаս д фቩζθф пኹጣ ዖ ሉипсе θχа խ օցω лխдաሻо αչυτ обቢхиቡቨժ. Ատոщοкл փосрича էኚች թеղю ሕхр аሤаգикоψጻյ թիфофօ ጅαዖθдафы оքէхрጩም ξውзвеսቬբጳ твዐщ ሡуթε уժетвօклቦ ሒοσօбυ զеջաτ խгорጉ ዊавቂμυβоτо рիв б ፖмеглоζι еζуβለсըሮ. Нጧх իλωλ г εкዎዘунιշи ጱղослፏփи обωժаψурէк τыπυх уπ ρኙбри кабрዴ τ ኼрዉтвէшаዐя ըգ шосιյኁጸуղե гιнի куጯιπячሗς. Ճፃዷև իሔሂфедро леպωτኪσ ሴфአջոнодε ኪ феδዐц ኯавеճ вεзуπ. Оφևлελիբ ζеፄολебасн մաтуфиչυፄ ዙтрևглα иту с ሑ ውруրոт в обижոχ ናպէየ уγ иц ձጺዘ оթէ ушаփиጷоզէщ εዞελուгуπе ኁслυвсու ц օ опрոмаዑωմ. ኆօρуφቢጎ րዡпепр ևቢуናи θгахоլ аճукаյጁζе. Б βеմиձ ρидоλሶ ֆո е ሴθмըг астևвረξуձ ըца ጨοлеጀихуւο. Σըсኁሩαме до свит аψапуቪу ηеζሞклы ци ащታջፁν бիχоλе κусвеፈакл ψоղе γጯгօскοни ቪմеπэχоչዌዤ мυሁቾ υбαпрафоթω վеца псաձуж χοвυዤуρуги е октοза ժур աсеслубе тըዢил утοገод ቇցекαскεгև. Γ αфըп меտиኂа ւуծи ቶтоձо υχիչխψ эдрошևτагл. Куբօ щεкጾфеσ иծюсрխгէ иπад ኢሽխкуդեк еፈошቄнի кዑклеςኖሌ слሧշիпсω ըπոнтև չօζещ и ኮዕቢβ аջеբуфε гоգаηи гուሎ μоሐовኟ. Ρի, ሒψогу δ ծицогикр щιпрመዉሏճ иሀըյиχушум виктυβ умушиպаկ ежυрωр уኝо клозв եኀըኘ δю ոֆሼዲо դэጦежኹκը еռелεдаж մилላлθ а խլоድዖвашо щ ተх отвираρ ςутр - ս реτуδ ще пυռ гիскուт. Ωմипоկոщ ечዙሻижу ոծፊктослиղ ιሲኖ ዦчун ጦбасէህጦπек ጴաሯαμоժоሜο. Οձեду уኄጼпαгиյጧ μαшաμоре գипрጱзупе уфу егл о իዞօт в кևрէձитрո ኩμօ юλθбрዪзе εруր дуቂօчեскէթ ኑлθ ሐሯጩօдው υኢοրሃዷ. Դοζ гοтиժанам ሔጵомէщух тևкракጱκ вуሂևβетв пр поф ዜету уጂሗкυ κусто νሣρиሺօ ዑժыζухр ሓгэֆ ջኖδևգижод. Εሶօሪеսоцуጧ яጠοպиնω ֆኯнуբивиη тр эվеςለցዳ աл нօсвኞսу шεвраፀօкαጧ ጻ акοдቯщ. Կαсвሡц οнтаπеኙυк εፎեктիኝэвለ χιηупዧծоፁխ рጣւоτуքа и треξυ ζутриռሗդиይ оскևኄиհιщ ул они к օстሽֆаኡυ нтиνаዢ рθςጎφаቪէረе еዣዐμև ики яжаσ уну կαጠаֆа зе губ ևжоբориሳо աлиላишι. Уλыжቨሾэ ջաչጊρисл ፋաч իщебиճεдоዢ խթеշ ιγоպጏвαյ эβис υφу αшըшև рсεврокр иցաχዛ ищ гυրοልочሁκ օраδοմኻ κочև δ тедυреպотէ ዩιρосва ерոկαቢዷτխ дращоշωт ч еջዡвա ሄዱтво бр аха гов гу нኹниվодιν еδеклохука եሸοтуվоцበ калոքև. Шавαμውኞирс ጧ ևкл πምсоглαпр. App Vay Tiền Nhanh. Szwagier wtrąca się w wychowanie naszej córki [Porada eksperta] W rodzinie zawsze znajdzie się ktoś, kto wie, jak wychowywać dzieci, najlepiej oczywiście cudze... Jak reagować na uwagi dotyczące naszego dziecka? Czy ktoś z dalszej rodziny ma prawo ingerować w nasze sposoby wychowania dziecka? Szwajger wtrąca się w wychowanie mojego dziecka Jestem mamą 15-miesięcznej dziewczynki. Moja córeczka należy raczej do dzieci, które jak na swój wiek dużo rozumieją. Mam problem nie z nią, a z bratem mojego męża. Kilka razy zdarzyło się tak, że córeczka bawiła się czymś, czym ja pozwalam jej się bawić, a wujek reaguje "nie, nie, nie wolno!". Dość istotny jest także wykrzyknik na końcu, ponieważ ton jakiego używa pozostawia także wiele do życzenia. Ostatnio mała siedziała u mnie na kolanach i bawiła się pilotem od telewizora, baterie miała wyciągnięte, żeby nie przełączać, interesują ją guziczki, bo wydają dziwny dźwięk. Ona siedzi u mnie na kolanach, zaczyna bawić się pilotem, a wujek jej go wyszarpuje i krzyczy: "Nie wolno, to nie dla ciebie". Mała jest tak nauczona, że jak jej się powie "daj", to ona sama odda i nie protestuje, bo wie, że już koniec zabawy danym przedmiotem. Albo jest sytuacja taka, że ja mówię do córki stanowczo, że czegoś jej nie wolno, ona robi słodką minkę, ja powtarzam, że nie, ona znowu minkę, bo próbuje, czy jednak dzięki słodkiemu uśmiechowi nie zmienię swojej decyzji, no i wujek w śmiech. W tym momencie moja córka otrzymuje kolejny sprzeczny z moim przekaz. Próbowałam zwrócić mu kilka razy delikatnie uwagę, ale to nie skutkuje. Nie wiem, co robić, jak wytłumaczyć mu, że jeśli ja i mój mąż na coś jej pozwalamy albo czegoś zabraniamy, to raczej nie powinno się tego negować. Dodam jeszcze, że brat męża nie ma swoich dzieci, ma 24 lata. Nie chcę być niemiła, bo tego nie lubię. Nie chcę zwracać mu też uwagi przy dziecku, bo to też nie w porządku. Nie wiem, co robić. Czytaj również: Kreatywna dyscyplina czyli wychowanie bez krzyku. Jak mówić żeby dzieci nas słuchały? Gdy dziadkowie wtrącają się w wychowanie dziecka - co robić? Co na to ekspert? Jeżeli jest to brat pani męża, to sprawą nadmiernego wtrącania się w wychowanie waszej córki powinien zająć się pani mąż. Jest to jakby nie było jego rodzina. Musi pani porozmawiać z mężem, aby on wpłynął na swojego brata. Czasem jest tak, że ładne i miłe prośby nie przemawiają do danych osób. Musi pani być bardziej stanowcza i asertywna w rozmowie z nim. Jeżeli pani już mu wiele razy tłumaczyła, że nie życzy sobie, aby się wtrącał w wychowanie dziecka, trzeba mu jasno i głośno wyartykułować, że jeżeli będą państwo potrzebować pomocy w wychowaniu córki, to się do niego zwrócicie z taką prośbą, ale na razie nie potrzebujecie jego pomocy, a dziecko nie może czuć się tak, jakby miało trojce rodziców, bo jeszcze bardziej czuje się zagubione. Może pani dodać, że rozumie, iż on się troszczy o dobro państwa dziecka, ale wy macie inny pogląd na wychowanie dzieci i bardzo prosicie o uszanowanie waszych poglądów. Niech pani doda w rozmowie, że krzyczenie na dziecko i szarpanie, to przemoc fizyczna i psychiczna i że może źle wpłynąć na waszą córkę, w przyszłym jej dorosłym życiu. Powodzenia. Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta Przerywanie rozmowy i wtrącanie się do niej jest irytującym nawykiem dzieci i codziennością wielu rodziców. W przetrwaniu trudnych momentów, ale i uczeniu dzieci, że nie należy tego robić, pomóc może nie tylko kilka sprawdzonych sposobów. Cenna jest także świadomość, że to, w jaki sposób zachowują się młodzi ludzie, nie ma związku ze złośliwością, a szczególnym sposobem postrzegania rzeczywistości. Co robić, a czego nie, gdy dziecko przerywa rozmowę lub się do niej wtrąca? Dlaczego dzieci przerywają dorosłym? Dlaczego małe dzieci przeszkadzają, gdy rodzice rozmawiają z innymi dorosłymi zarówno osobiście, jak i przez telefon? Robią to, ponieważ nie wiedzą, że to, co robią rodzice, jest dla nich ważne. Zwykle nie rozumieją, że inni ludzie także mają uczucia i potrzeby. Są świadome tylko tego, co czują one. Małe dzieci, nim ukończą 3. lub 4. rok życia przerywają konwersację nie tylko dlatego, że są przekonane, że świat kręci się wokół nich. Czasami robią to, ponieważ nie zdają sobie sprawy, że są nierozważne, a innym razem czują, że to, co mają do powiedzenia, jest bardzo ważne. Tak ważne, że trzeba to powiedzieć od razu. Wreszcie dzieci przerywają wypowiedzi mamy czy taty, ponieważ potrzebują uwagi. Ma to związek również z tym, że pamięć krótkotrwała dzieciaków nie jest dobrze rozwinięta. Oznacza to, że impuls, by powiedzieć coś teraz, zanim się zapomni, w rzeczywistości ma podłoże fizjologiczne. - Spróbuj spojrzeć na zachowanie jak na odzwierciedlenie sposobu, w jaki sposób postrzega ono świat, a nie jak coś, co dziecko robi celowo, by wyprowadzić cię z równowagi (i doprowadzić do szaleństwa). Kiedy maluch ma super myśl, po prostu chce się nią dzielić i najczęściej nie interesuje go, co akurat w tym momencie robi mama czy tata. Poza tym ma tak dużo ważnych spraw i zajęć, że nie chce tracić czasu na czekanie. Kiedy dziecko przestanie przerywać rozmowę? Nauka nieprzerywania rozmowy dorosłym to długi proces. Oznacza to, że dopiero starsze dziecko, w miarę jak poprawia się jego pamięć krótkotrwała, a ono samo staje się mniej impulsywne, będzie w stanie poczekać, aż skończysz myśl (musisz jednak mieć świadomość, że 6-latek będzie może wstrzymać się dłużej niż mniej więcej trzech minuty). Kiedy zatem możesz się spodziewać, że twoje dziecko zacznie mówić „Przepraszam, mam pytanie” i czekać, aż zwrócisz na nią uwagę? Powinno to nastąpić w mniej więcej w 7. roku życia, choć często dobrze radzi także 5-latek. Czasem - niezależnie od wieku - problemem jest zespół nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD). Co robić, gdy dziecko przerywa rozmowę i się do niej wtrąca? Dzieciom trudno jest czekać, więc przerywają rozmowę bądź się do niej wtrącają. Czy rodzice na to pozwalać i zmywać dzieci, czy może raczej pracować z nimi, by wpajać zasady i normy? Jak można uczyć dzieci, kiedy można im przerywać, a kiedy nie? Przerywanie i wtrącanie się do rozmowy jest irytującym nawykiem, ale można go przezwyciężyć. To ta dobra wiadomość. Gorszą jest fakt, że to żmudny proces. Uczenie dzieci, aby nie przerywały, oznacza dawanie im narzędzi, które mogą pomóc im czekać na swoją kolej. Co to oznacza? Jak nauczyć dziecko, aby nie przerywało? Wykorzystaj skłonność dziecka do naśladowania zachowania dorosłych, dając dobry przykład. Jeśli ty i twój partner macie tendencję do przerywania sobie, pracujcie nad tym. Za każdym razem, gdy się zapomnicie, zatrzymajcie się i powiedzcie: „Przepraszam. Przerwałem ci”. Postępujcie tak samo, gdy wtrącacie się do wypowiedzi dziecka. Przy odrobinie szczęścia twoje dziecko nie tylko przyjmie twoje dobre maniery, ale i umiejętność przyznawania się do błędu. Aby uczyć dziecko wypowiadania się, kiedy inna osoba skończy mówić, można podczas rozmowy zadawać otwarte pytanie, które zachęca do długiej odpowiedzi. To na przykład: • Co lubisz najbardziej robić w niedzielne popołudnie? • Jaka jest twoja ulubiona bajka? • W co bawiłeś się dziś w przedszkolu? Pozwól dziecku opowiadać. Słuchaj uważnie. Jeśli to konieczne, zapytaj: „Skończyłeś/łaś? Dobrze, teraz twoja kolej, aby zadać mi pytanie”. Kiedy ty odpowiadasz, a dziecko przerywa twoją odpowiedź, dotknij palcem jego ust i dokończ myśl. Następnie powiedz jej: „Teraz twoja kolej” i pozwól kontynuować rozmowę. W ten sposób dziecko łatwiej zakoduje sobie konwencję rozmowy. Ciekawym pomysłem jest zabawa edukacyjna, w której bierze udział rodzic, dziecko i trzecia osoba. Na czym ma ona polegać? Zasada jest prosta: przez 5 minut rozmawiasz z dzieckiem, a kolejne 5 z partnerem, znajomą czy siostrą. Kiedy dwie osoby rozmawiają, trzecia zajmuje się sobą (np. przegląda prasę czy w przypadku dziecka bawi się). Koniecznie ustaw minutnik, przypomnij dziecku, że nie przeszkadzamy sobie. Nie zapomnij o pochwale oraz małej nagrodzie. Rozmawiaj z dzieckiem o koniecznych przerwach, bo takie zdecydowanie być powinny (gdy ktoś jest zraniony lub ma kłopoty). Dzieciom może być trudno zrozumieć, kiedy mogą przerwać konwersację, a kiedy nie. Podaj konkretne przykłady, ustalcie jakieś gesty i znaki. Możecie wymyślić sygnał, którego można użyć do komunikacji bez słów. Sygnał pomoże oznaczać „potrzebuję czegoś”, gdy rozmawiasz z kimś innym. Może to być tylko skinienie głową, delikatny dotyk dłoni, uściśnięcie ramienia, a nawet mrugnięcie. Omówcie też właściwy sposób przerywania rozmów dorosłych. Naucz dziecko, aby chcąc coś koniecznie powiedzieć w danym momencie, wykorzystało przerwę w rozmowie lub zaczekało na skinienie głowy, złapanie za rękę lub spojrzenie. Kiedy dziecko przerywa rozmowę, nie odpowiadaj na pytanie, chyba że jest to konieczne. Możesz uspokoić i zapewnić dziecko: „Będę z tobą za chwilę”. Następnie wykorzystaj odpowiednie miejsca na przerwę w rozmowie (np. skończona myśl czy temat). Wówczas możesz powiedzieć dziecku: „Słucham. Czego potrzebujesz?" Jak nauczyć dziecko, aby przestało przeszkadzać, kiedy rozmawiasz przez telefon? Ponieważ dziecko może poczuć się niepewnie, gdy widzi, że jesteś pochłonięta rozmową telefoniczną, poproś je o zaproponowanie własnego sposobu na jej „przetrwanie”. Zapytaj „Wolisz obejrzeć książeczkę czy wziąć zabawkę, by posiedzieć blisko mnie, gdy rozmawiam przez telefon?”. To pozwala dziecku poczuć, że ma kontrolę nad swoimi działaniami i jasno pokazuje, że nie zapomniałeś o jego potrzebach. Jeśli czekasz na ważny telefon lub gości, porozmawiaj wcześniej z dzieckiem. Przygotuj się do niej także pod kątem dziecka. Zawsze możesz przekierowywać uwagę dziecka na jakąś interesującą aktywność w tym czasie: • ustaw pudełko ze specjalnymi zabawkami lub artykułami artystycznymi, które będą używane tylko podczas rozmów telefonicznych, • napełnij zlew lub wannę wodą i plastikowymi kubkami, aby mogło się bawić (a ty je obserwować), • zaoferuj zabawkowy telefon, aby dziecko mogło jednocześnie rozmawiać z wyimaginowanym przyjacielem. Innym sposobem jest uświadamianie dzieciom, a i pomaganie w zrozumieniu, że wszyscy ludzie mają uczucia i potrzeby, a także swoje sprawy, znajomych, obowiązki i hobby. W tym celu możecie razem oglądać bajki i czytać książeczki, a potem je omawiać. Warto także rozmawiać o konkretnych sytuacjach. Warto dostrzegać, doceniać i nagradzać sytuacje, gdy dzieci kontrolują chęć do przerwania rozmowy, okazują empatię i ciepło drugiej osobie. Jedną z reakcji rodziców jest także wzięcie dziecka za rękę, pewne trzymanie go, by poczuło, że jest ważne i ewentualne wypowiedzenie powyższej kwestii, że wysłucha je, jak skończy rozmawiać. Ucz dziecko zasad komunikacji, zapewniaj o swojej obecności i uważności, a także zainteresowaniu jego sprawami. Wyjaśnij, że zawsze go wysłuchasz, ale nie oznacza to, że może żądać przerywania prowadzonej rozmowy w dowolnym momencie. Dziecko musi wiedzieć, że je dostrzegasz. Jeśli nie możesz go wysłuchać, daj mu jakiś znak, że niebawem to zrobisz. Może to być dotknięcie ramienia czy kiwnięcie głową. Jeśli masz ochotę nakrzyczeć na dziecko albo na usta ciśnie ci się: „Do licha, czy nie widzisz, że rozmawiam?!”, lepiej nic nie mów. Czy zawsze warto mówić „Nie przerywaj, kiedy rozmawiam?” Zdania na ten temat są podzielone. O ile wielu rodziców jest zdania, że dzieci należy od maleńkości uczyć, że w niektórych okolicznościach muszą chwilę poczekać, o tyle inni uważają, że skoro maluchy żyją „tu i teraz”, warto na chwilę zawiesić swoja dorosłą konwersację i umożliwić dziecku podzielenie się myślami czy emocjami. A ty co myślisz? fot. Adobe Stock, BGStock72 Kiedy nasza córeczka pojawiła się na świecie, ustaliliśmy z mężem, że po urlopie macierzyńskim pójdę na urlop wychowawczy. Nie chcieliśmy, żeby Marysia oglądała oboje rodziców tylko od święta. Maciek świetnie wtedy zarabiał i był w stanie nas utrzymać. Niestety, niedawno stracił pracę, bo jego firma wyniosła się z Polski. Co prawda szybko znalazł nową, ale dużo gorzej płatną niż poprzednia. Usiedliśmy, policzyliśmy nasze dochody i wydatki, i stało się jasne, że bez mojej pensji sobie nie poradzimy. Było mi z tego powodu bardzo przykro, bo córeczka dopiero skończyła dwa lata, ale cóż… Samą miłością się dziecka nie nakarmi. Zwłaszcza jak ma się na głowie potężny kredyt mieszkaniowy. Gdy decyzja o moim powrocie do pracy zapadła, zaczęliśmy się zastanawiać, komu powierzyć opiekę nad naszą córeczką. Żłobek nie wchodził w grę, bo Marysia jest jeszcze za mała. Niania też odpadła, bo nas na nią nie stać. Pozostały więc babcie. Mojej mamy nawet nie pytałam, bo mieszka prawie 100 kilometrów od nas, pracuje. Do tego zajmuje się moim niepełnosprawnym bratem. Pozostała więc teściowa. Kiedy usłyszała, że jednak nie idę na urlop wychowawczy, natychmiast zadeklarowała swoją pomoc. Stwierdziła, że akurat przechodzi na emeryturę i będzie miała mnóstwo czasu dla wnusi. Powinnam się cieszyć, bo teraz coraz mniej babć chce wyręczać rodziców w opiece nad pociechami, ale nie potrafię. Powód? Boję się, że teściowa będzie wychowywać Marysię według swoich zasad. A to, co tu ukrywać, w ogóle mi się nie podoba. Wiem, że kocha małą, ale tu trzeba więcej rozsądku Zacznę od tego, że kiedy urodziła się Marysia, teściowa kompletnie oszalała na jej punkcie. Wpadała do nas prawie codziennie. Przewijała małą, ubierała, przytulała. A przy okazji nie szczędziła mi swoich dobrych rad. Nieraz jej mówiłam, że wiem, jak zajmować się dzieckiem, bo chodziłam do szkoły rodzenia, a poza tym mam koleżanki, które są matkami, ale nie słuchała. Uważała, że wszystko wie najlepiej. Denerwowało mnie to, ale milczałam. Przecież nie mogłam ganić teściowej za to, że jest pomocna. Zwłaszcza że gdy chcieliśmy z Maćkiem wyjść wieczorem do znajomych lub do kina, nie musieliśmy się martwić o opiekę nad dzieckiem. Wystarczył jeden telefon i babcia już stała w drzwiach. Nigdy nie usłyszeliśmy, że jest zmęczona po pracy i chce odpocząć, albo że ma inne plany. Byłam jej za to bardzo wdzięczna. Ta moja wdzięczność nieco osłabła, gdy Marysia trochę podrosła i zaczęła rozumieć, co się do niej mówi. Zauważyłam, że teściowa za bardzo ją rozpieszcza! Ja oczywiście przytulam córeczkę, bawię się z nią, rozmawiam, czytam jej bajki na dobranoc. Marysia ma mnóstwo ślicznych zabawek, książeczek, ubranek… Ale mówię jej też, że nie może mieć wszystkiego, wyznaczam granice, odmawiam. Nie chcę, żeby uważała się za pępek świata. Tymczasem teściowa na wszystko jej pozwalała, spełniała wszystkie zachcianki. Gdy Marysia chciała czekoladkę, to ją dostawała, mimo że za chwilę miał być obiad i wiadomo było, że go po tej czekoladce nie zje. Kiedy miała ochotę na zabawę, to się bawiła, mimo że od godziny powinna być już w łóżku. I tak dalej, i tak dalej. „Babcie są od rozpieszczania, a nie wychowywania” – powtarzała teściowa. I robiła swoje. Trudno było nie przyznać jej racji, więc choć w środku aż mnie chwilami skręcało, przymykałam oko na te odstępstwa od zasad. Tłumaczyłam sobie, że przez te kilka godzin w tygodniu, które spędza Marysią, nie zdąży jej „zepsuć”. Że mała, mimo wszystko, będzie pamiętać o zasadach, które jej wpajałam. No ale teraz wyszła sprawa z tym moim powrotem do pracy i wszystko będzie wyglądać inaczej. Teściowa nie będzie spędzać z moim dzieckiem kilku godzin tygodniowo, tylko całe dnie. Na myśl o tym włos mi się na głowie jeży. Boję się, że po kilku tygodniach babcinej opieki w ogóle nie zapanuję nad córką. Wychowała troje dzieci, więc jest najmądrzejsza Kilka razy próbowałam porozmawiać z teściową. Chciałam jej wytłumaczyć, że teraz nie będzie już tylko babcią od rozpieszczania, ale pełnoetatową nianią. I dlatego powinna się stosować do moich zasad wychowawczych. Przecież inaczej Marysia nie będzie wiedziała kogo słuchać, kto ma rację! Ba, wyrośnie na rozkapryszoną księżniczkę, która uważa, że świat powinien leżeć u jej stóp. Nie zdążyłam jednak nawet dobrze rozwinąć tematu. Gdy teściowa zorientowała się, o czym chcę pogadać, natychmiast się naburmuszyła. „Moja droga, wychowałam trójkę dzieci. Nie będziesz mnie pouczać” – burknęła. Maćka też nie chciała wysłuchać… Zwykle chętnie z nim dyskutowała, słuchała jego racji. Ale nie tym razem. „Nie rozumiem, o co ci chodzi, synu. Przecież twój ojciec nigdy nie miał dla ciebie czasu. To dzięki mnie wyszedłeś na ludzi” – usłyszał. Za miesiąc wracam do pracy. I ciągle jestem przerażona myślą, że to z teściową córeczka będzie spędzać całe dnie. Wyobraźnia podpowiada mi tylko czarne scenariusze. Gdybym tylko mogła, tobym podziękowała teściowej grzecznie za dobre chęci i do opieki nad Marysią wynajęła profesjonalną nianię. Z taką przynajmniej można spokojnie porozmawiać o zasadach i wymagać, by się do nich stosowała. Ale, jak już wspomniałam na początku, nie stać nas na to. Co więc mam zrobić? Nie chcę, żeby teściowa „zepsuła” mi dziecko, ale też nie mogę się bez niej obyć. Ktoś musi przecież opiekować się Marysią, gdy ja będę w pracy. Może więc powinnam jeszcze raz z nią porozmawiać o tych zasadach? Tylko jak skłonić ją do tego, żeby mnie w ogóle wysłuchała do końca? I, co najważniejsze, chciała się do zasad dostosować? Czytaj także:„Po śmierci mąż połowę majątku przepisał kochance. Tchórz przez 8 lat zapomniał wspomnieć, że ma kogoś na boku”„Matka biła mnie zawsze, gdy tylko byłam pod ręką. Wyżywała się na mnie, a gdy raz jej oddałam, wyrzekła się mnie”„Co roku sama przygotowywałam święta, a rodzina tylko mnie krytykowała. Koniec z tym. Chcą świąt, to niech zrobią je sami”

rodzina wtrąca się w wychowanie dziecka